Lewatywa od mojej dziewczyny

    Odwiedziła mnie kiedyś moja dziewczyna, Asia. Byliśmy sami, a ja od dłuższego czasu byłem bardzo ciekawy jak lewatywę wykonuje "fachowiec". Asia miała za rok być już takim fachowcem. Mając w pamięci miłe mi lewatywy wykonywane w dzieciństwie przez Mamę, pokonałem wstyd i z determinacją "Raz kozie..." spytałem: ­ Asiu, zrobiłabyś mi lewatywę? ­ Teraz? - spytała bardzo zaskoczona. ­ Tak - odpowiedziałem. ­ A masz czym? - pytała nie mogąc nadal ukryć zmieszania. ­ Jest gumowa gruszka - odpowiedziałem. ­ Dobrze, to przygotuj wszystko co trzeba, to Ci ją zrobię. Chcesz tutaj w pokoju? - spytała już nieco uspokojona. ­ Najlepiej chyba będzie tu na tapczanie, nie? - spytałem. ­ No pewnie. Przecież trzeba się do tego położyć - odpowiedziała już śmiejąc się. Gdy otwierałem szafkę, aby wyjąć gruszkę, Asia zapytała: ­ A nie macie irygatora, bo wygodniej by Ci było przyjąć ją irygatorem? ­ Nie, Asiu. Proszę, abyś zrobiła mi ją gruszką - powiedziałem sięgając po nią. Może być? - spytałem pokazując gruszkę Asi. ­ Dobrze, gruszka jest duża, więc zrobię Ci gruszką, ale myślałam, że masz tylko taką dla dzieci i dlatego pytałam o irygator - poinformowała mnie wyraźnie przejęta swoją rolą. ­ To szykować wszystko? - spytałem dla uspokojenia sytuacji. ­ Tak. Przynieś w czymś ciepłej wody - powiedziała. ­ Dobrze, już szykuję, ale to trochę potrwa, bo muszę ją podgrzać - powiedziałem. Po kilu minutach przygotowaną w naczyniu wodę postawiłem na krześle obok tapczanu, a przy nim gruszkę i czekałem na dalsze dyspozycje Asi. Asia wyglądała przez okno. Nie wiedziałem co dalej w tej sytuacji robić. ­ Napełnię jeszcze gruszkę i posmaruję kankę - zagadnąłem. Asia nie odwracała się. ­ Asiu, wszystko jest już gotowe - zakomunikowałem. Wtedy Asia ożywiła się, odwróciła i jak ktoś, kto przejmuje komendę, stanowczo, ale z uśmiechem powiedziała: ­ No to na co jeszcze czekasz? Jak chcesz mieć lewatywę, to kładź się i odsłaniaj pupę! Czułem narastające podniecenie. Ogarnęła mnie jakaś dziwna radość i niespotykane dotąd podniecenie zaistniałą sytuacją. Czekała mnie pierwsza lewatywa wykonywana przez kogoś - już jako dorosłemu. Nie mogłem się już wycofać, ale z drugiej strony bardzo byłem zadowolony, bo dawno chciałem mieć lewatywę wykonaną przez ukochaną osobę. Zadowolony, że moje pragnienie się spełnia, położyłem się najpierw na wznak (uśmiechnięta Asia patrzyła się już odtąd cały czas na mnie), później rozpiąłem spodnie, odsłoniłem pośladki i przekręciłem się na bok. Asia usiadła obok mnie i kładąc dłoń na moim pośladku powiedziała: ­ Podkurcz tę nogę do brzucha. Podkurczyłem nogę, a Asia poleciła mi, abym przekręcił się jeszcze na brzuch. Wykonałem polecenie i spytałem: ­ Tak? - chcąc jednocześnie sprawdzić, czy będzie wygodnie Asi robić mi lewatywę. ­ Tak, jest dobrze. Leż teraz spokojnie, wyluzuj się i rozluźnij wszystkie mięśnie - powiedziała. Gdy Asia brała do ręki gruszkę, ręką poleciła mi, abym odwrócił głowę do ściany i nie przyglądał temu co robi. Następnie poprawiła nieco ściągnięcie spodni i przesunęła wyżej moją koszulę. Niezwykle miłe były mi Jej dotyki, ale napięcie było takie, jakby mi miała zrobić zastrzyk, a nie oczekiwaną lewatywę. Ale za moment poczułem, jak Jej delikatne palce dotknęły mojej pupy i rozszerzyły mi - jak dawniej Mama - pośladki. Było mi już miło. Następnie poczułem, jak przyłożyła kankę i powoli, delikatnie wkładała mi gruszkę. Było mi cudownie. ­ Oddychaj teraz spokojnie i głęboko ustami? - powiedziała biorąc gruszkę w obie dłonie. ­ Dobrze - odpowiedziałem. ­ To zaczynam - usłyszałem. Niemal w tej samej chwili poczułem błogie wpuszczanie ciepłej wody. Po opróżnieniu gruszki napełniła ją ponownie (w czasie napełniania wymieniliśmy przemiłe uśmiechy) i po chwili - tym razem ruchem głowy nakazując mi ponowne odwrócenie się do ściany - kontynuowała lewatywę opróżniając następną gruszkę. Ponieważ przygotowałem około 2 litry wody, miałem nadzieję, że Asia zrobi mi lewatywę z takiej ilości wody, a tymczasem po opróżnieniu trzeciej gruszki odłożyła ją i powiedziała: ­ Wystarczy! - naciągając mi jednocześnie podwiniętą koszulę na pupę. Nalegałem, aby nie przestawała i robiła tę miłą mi lewatywę nadal. Nie chciała. ­ Asiu, przecież nie ma jeszcze nawet 1 litra, trzy gruszki daje się dzieciom! - przekonywałem. Zgodziła się jeszcze na lewatywę z dalszych 3 gruszek, tj. na lewatywę z 1,5 litra, po której dała mi klapsa (odczułem go jako wspaniałą pieszczotę) i powiedziała: ­ Więcej nie, ale takich pośladków niejedna by ci pozazdrościła. Odwróciłem się i mocnym uściskiem i pocałunkiem podziękowałem za lewatywę, chwaląc że zrobiła ją wspaniale. Byłem bardzo zadowolony z tej lewatywy. Chciałem podciągnąć spodnie, ale wyraźnie spodenki były wówczas za ciasne. Zauważyła to Asia i przytulając się do mnie powiedziała mi do ucha: ­ Nie wstydź się, dużo chłopaków tak reaguje. Objąłem Ją, przytuliłem do siebie, a Jej ramię łokciem skierowałem niżej. Jej błogo chłodną dłoń poczułem niby jedwab. ­ Jaka szkoda, że za 1 godz. mam pociąg, a Ty musisz iść do ubikacji, bo uparłeś się na 6 gruszek - powiedziała, ale na pewno nie myślała wówczas o seksie, bo odłożyliśmy go na odpowiedni czas (warto!). Gdy Ją odprowadzałem, czułem duży ból w dole brzucha, jako skutek dużego podniecenia, choć wtedy nie za bardzo rozumiałem przyczyny tego bólu. Następną lewatywę robiła mi Asia już jako żona.

Autor nieznany